Śląsk Wrocław odrobił 15 punktów straty i prowadził 84:81, ale ostatnie siedem punktów meczu zdobyli goście. W 6. kolejce EuroCup wrocławianie przegrali u siebie z obrońcą tytułu, Cosea JL Bourg-en-Bresse, 84:88.
Śląsk wrócił do gry po przerwie
Francuzi wygrali pierwszą kwartę 27:20, a na przerwę zeszli z prowadzeniem 47:39. Śląsk przegrywał w tym meczu już 15 punktami, ale trzecią odsłonę wygrał 21:14. Po przerwie Śląsk odrabiał straty bez Johna Egbunu. Jak wyjaśnił po meczu trener Śląska, środkowy doznał urazu mięśniowego w pierwszej połowie i nie wrócił na parkiet. Przed zejściem zdobył sześć punktów. Przed ostatnimi dziesięcioma minutami do wyrównania brakowało gospodarzom jednego punktu (60:61).
Od 84:81 do 84:88
W czwartej kwarcie wrocławianie wyszli na prowadzenie i w końcówce mieli trzy punkty przewagi. Przy stanie 84:81 Śląsk popełnił faul w ataku, a w kolejnych akcjach spudłował z dystansu. Bourg przejęło prowadzenie, a gdy WKS tracił trzy punkty, Jakub Nizioł nie trafił trudnego rzutu na dogrywkę. Goście zdobyli wszystkie siedem punktów w ostatnich 79 sekundach. W tym czasie Śląsk nie powiększył swojego dorobku, a ostatni punkt Bourg ustalił wynik na 88:84.
Devin Robinson był najskuteczniejszym zawodnikiem Śląska z 18 punktami. Nizioł zdobył 14, Tymoteusz Sternicki 12, a Paul Scruggs 11. Wrocławianie mieli 23 asysty przy 16 rywali, ale trafili tylko 5 z 23 rzutów za trzy. Po sześciu kolejkach ich bilans w grupie C wynosi 1–5.
WKS Śląsk Wrocław – Cosea JL Bourg-en-Bresse 84:88 (20:27, 19:20, 21:14, 24:27)

Skomentuj