SPOD BANDY DO KOSZALogo Spod Bandy do KoszaŻużelPGE EkstraligaSpeedway Grand PrixSpeedway Euro ChampionshipKosz KadraPGE Basket LigaEuroCupFIBA Europe CupPLEN

TAŚMA WSTECZ #1: BRYTYJSKI PIĄTEK, POLSKA SOBOTA. TAK ZACZĘŁO SIĘ ŚCIGANIE W LANDSHUT!

Dwa dni, dwie różne historie i początek wielkich emocji. Pierwszomajowy weekend w Landshut przyniósł awans Wielkiej Brytanii do finału Drużynowego Pucharu Świata oraz zwycięstwo Kacpra Woryny na inaugurację Speedway Grand Prix. Rozpoczynamy „Taśmę wstecz” — cotygodniowy cykl wspomnień z tegorocznych imprez SGP, DPŚ i SEC. Na początek wracamy do Bawarii.

Kolorowa oprawa prezentacji przed inauguracją Speedway Grand Prix.
Kolorowa oprawa prezentacji przed inauguracją Speedway Grand Prix. Fot. Spod Bandy do Kosza.

Jesienią można wreszcie zatrzymać się przy wydarzeniach, które podczas sezonu szybko ustępowały miejsca kolejnym zawodom. Przypomnieć sobie wynik, drogę do zwycięstwa i moment, w którym wszystko mogło potoczyć się inaczej. Landshut daje do tego znakomity materiał: w piątek liczyła się siła reprezentacji, w sobotę jeden zawodnik odebrał niemal bezbłędnemu rywalowi najważniejszy wyścig wieczoru.

Piątek: Lambert i Bewley poprowadzili Wielką Brytanię

1 maja w pierwszym półfinale Drużynowego Pucharu Świata spotkały się reprezentacje Wielkiej Brytanii, Czech, Niemiec i Ukrainy. Zwycięzca zapewniał sobie miejsce w warszawskim finale.

Brytyjczycy wykonali zadanie, zdobywając 39 punktów. Największy udział mieli w tym Robert Lambert i Dan Bewley, którzy zapisali przy swoich nazwiskach odpowiednio 14 i 13 „oczek”. Ich łączny dorobek — 27 punktów — pokazuje, jak wiele znaczyła obecność dwóch zawodników ze światowej czołówki.

Lambert wygrał cztery pierwsze starty. Dopiero w osiemnastym biegu pokonał go Jan Kvěch. Bewley również tylko dwukrotnie musiał uznać wyższość rywala — w obu przypadkach Kaia Huckenbecka. Niemiec potrafił więc znaleźć sposób na brytyjską gwiazdę, choć jego reprezentacji nie wystarczyło to do zwycięstwa.

Piątkowa rywalizacja w promieniach zachodzącego słońca. Ten wieczór należał do reprezentacji Wielkiej Brytanii.
Piątkowa rywalizacja w promieniach zachodzącego słońca. Ten wieczór należał do reprezentacji Wielkiej Brytanii. Fot. Spod Bandy do Kosza.

Za plecami triumfatorów Czechy i Niemcy zakończyły zawody z identycznym dorobkiem 30 punktów. O drugiej pozycji Czechów przesądziła większa liczba zwycięstw biegowych: pięć wobec trzech gospodarzy. Ukraina zamknęła klasyfikację z 21 punktami.

Wyniki półfinału DPŚ w Landshut:

MiejsceReprezentacjaPunkty
1.Wielka Brytania39
2.Czechy30
3.Niemcy30
4.Ukraina21

Piątkowy wieczór należał do Brytyjczyków. Jak miała pokazać sobota, Lambert i Bewley nie powiedzieli jeszcze w Landshut ostatniego słowa.

Sobota: pierwsze sygnały już w kwalifikacjach

2 maja rozpoczęła się rywalizacja w Speedway Grand Prix. Zanim zawodnicy stanęli pod taśmą turnieju głównego, zmierzyli się z czasem.

W Q1 najlepszy wynik uzyskał Brady Kurtz — 16,503 s, przed Bartoszem Zmarzlikiem z czasem 16,529 s. W Q2 najszybszy był Lambert, który przejechał okrążenie w 16,180 s. Za nim znalazł się Bewley — 16,270 s.

Obaj Brytyjczycy dotarli także do Q3, podobnie jak Zmarzlik i Kacper Woryna. W tej części najlepszy czas należał do Bewleya: 16,320 s. Woryna uzyskał 16,766 s, ale sama obecność w ostatniej fazie kwalifikacji była obiecującym początkiem jego pierwszego turnieju w roli stałego uczestnika cyklu.

Spojrzenie za kulisy Grand Prix — park maszyn przed sobotnim turniejem.
Spojrzenie za kulisy Grand Prix — park maszyn przed sobotnim turniejem. Fot. Spod Bandy do Kosza.

Pięć zwycięstw Bewleya. Finał miał być szóstym?

Bewley przeszedł przez rundę zasadniczą bez straty punktu. Pięć startów, pięć zwycięstw i bezpośredni awans do finału. Obok niego miejsce w decydującym wyścigu zapewnił sobie Zmarzlik.

Brytyjczyk wyglądał na zawodnika, którego tego wieczoru najtrudniej będzie zatrzymać. Wygrał wszystkie dotychczasowe biegi turnieju, a od zwycięstwa dzieliły go już tylko cztery okrążenia. Woryna miał jednak za sobą zupełnie inną drogę — z potknięciem i koniecznością walki o finał w dodatkowym wyścigu.

Woryna wykorzystał drugą szansę

Woryna rozpoczął turniej od trzeciego miejsca, następnie przywiózł dwa punkty, a w jedenastym biegu pokonał Zmarzlika. Później przyszło wykluczenie za przewinienie na starcie w czternastym wyścigu. Drugie miejsce w ostatniej serii pozwoliło mu zakończyć rundę zasadniczą z ośmioma punktami.

W biegu ostatniej szansy Polak zwyciężył przed Jasonem Doyle’em, Jackiem Holderem i Bradym Kurtzem. Drugi taki wyścig wygrał Lambert, pokonując Fredrika Lindgrena, Patryka Dudka i Dominika Kuberę. Skład finału był kompletny.

W najważniejszym momencie Woryna znakomicie rozegrał pierwszy łuk i sięgnął po zwycięstwo. Bewley musiał zadowolić się drugim miejscem, Zmarzlik stanął na najniższym stopniu podium, a Lambert zakończył turniej jako czwarty.

Pierwszy występ Woryny jako stałego uczestnika SGP zakończył się triumfem. Po drodze nie brakowało problemów, ale dwa ostatnie wyścigi należały właśnie do niego.

Grand Prix przy sztucznym oświetleniu — sobotnie emocje na owalu w Landshut.
Grand Prix przy sztucznym oświetleniu — sobotnie emocje na owalu w Landshut. Fot. Spod Bandy do Kosza.

Pełna klasyfikacja GP Niemiec w Landshut

Polscy kibice mieli co świętować: Woryna wygrał, Zmarzlik rozpoczął cykl od podium, a Dudek i Kubera dotarli do biegów ostatniej szansy. Ostatecznie Dudek został sklasyfikowany na siódmym miejscu, Kubera na dziesiątym.

MiejsceZawodnikPunkty do klasyfikacji SGP
1.Kacper Woryna20
2.Dan Bewley18
3.Bartosz Zmarzlik16
4.Robert Lambert14
5.Fredrik Lindgren12
6.Jason Doyle11
7.Patryk Dudek10
8.Jack Holder9
9.Brady Kurtz8
10.Dominik Kubera7
11.Nazar Parnitskyi6
12.Andžejs Ļebedevs5
13.Norick Blödorn4
14.Max Fricke3
15.Michael Jepsen Jensen2
16.Leon Madsen1
17.Kevin Wölbert — rezerwowy0
18.Valentin Grobauer — rezerwowy, nie startował0

Podane punkty przyznano za końcowe miejsca w turnieju. Są one odrębne od punktów zdobywanych w poszczególnych biegach.

Landshut od kuchni — i nie tylko żużlowej

Wyjazd na żużel to również miejsca, smaki i atmosfera, których nie oddaje tabela wyników. Stadion w Landshut, położony tuż obok lotniska, ma swój charakter i wyjątkowy klimat. To jeden z tych obiektów, które po powrocie wspomina się razem z samymi zawodami.

Jeśli planujecie tam wizytę, warto zabrać gotówkę — podczas naszego pobytu na stadionie w większości punktów właśnie tak można było zapłacić. A skoro o stadionowej gastronomii mowa, koniecznie trzeba wspomnieć o przepysznej karkówce, którą pokazujemy na zdjęciu. Zdecydowanie zasłużyła na miejsce w naszych wspomnieniach z tego weekendu!

Stadionowa karkówka z grilla — jeden z najsmaczniejszych punktów wyjazdu do Landshut.
Stadionowa karkówka z grilla — jeden z najsmaczniejszych punktów wyjazdu do Landshut. Fot. Spod Bandy do Kosza.

Dobre wrażenie zrobiło na nas także samo Landshut — bardzo czyste i zadbane miasto, w którym warto zaplanować czas na spacer i zwiedzenie kilku ciekawych miejsc. Przy takim wyjeździe dobrze zostawić sobie chwilę na poznanie okolicy. Wspomnienia z Bawarii sięgają przecież dalej niż cztery okrążenia toru.

Przewijamy do emocji

Landshut zostawiło dwa mocne obrazy: brytyjską reprezentację realizującą cel w piątek i Worynę wygrywającego sobotni finał mimo wcześniejszych trudności. Bewley był bezbłędny przez pięć wyścigów. Polak okazał się najlepszy w tym, który rozstrzygał o zwycięstwie.

Do sportowych emocji doszły wspomnienia z samego wyjazdu: klimatyczny stadion przy lotnisku, smak karkówki i zadbane miasto, które warto było poznać między zawodami. Właśnie takie szczegóły sprawiają, że po kilku miesiącach pamiętamy znacznie więcej niż kolejność na podium.

Wieczór na trybunach w Landshut — takie widoki zostają w pamięci długo po ostatnim biegu.
Wieczór na trybunach w Landshut — takie widoki zostają w pamięci długo po ostatnim biegu. Fot. Spod Bandy do Kosza.

W cyklu „Taśma wstecz” będziemy wracać do tych historii. Co sobotę na Spod Bandy do Kosza przypomnimy kolejne zawody SGP, DPŚ lub SEC — wyniki, bohaterów i chwile, dla których warto ponownie otworzyć żużlowy program.

Za tydzień ponownie przewijamy taśmę. Kolejne wspomnienie sezonu 2026 już w następną sobotę!

Adam Piotrowiak | Spod Bandy do Kosza

Skomentuj